Trium_Aria
BAZA TELEFONÓW » Mitsubishi Trium_Aria
  Ocena: 3.00 1 2 3 4 5

Cechy i funkcje telefonu:

  •  
Dane techniczne:

  System działania:  GSM 900/1800
  GPRS:  nie
  EDGE:  nie
  HSCSD:  nie
  Szerokosc  40.0mm
  Wysokosc  99.9mm
  Grubosc  23.0mm
  Waga  90g
  Objętość:  brak danych
  Rozdzielczosc:  -
  Ilość kolorów  -
  Rodzaj matrycy:  -
  Dodatkowy wyswietlacz  brak danych
  Czas czuwania (MAX):  75 godz. (3 dni i 3 godz.)
  Czas rozmowy (MAX):  120 min.
  Bateria:  Li-Ion 580 mAh
  Alarm wibracyjny:  tak
  Dzwięki polifoniczne:  nie
  Obługa aplikacji Java:  nie
  WAP:  brak danych
  Zegar:  tak
  Budzik:  brak danych
  Książka telefoniczna:  tak
  Kalkulator:  tak
  Terminarz:  brak danych
  Notatnik:  brak danych
  Pamięć połączeń:  brak danych
  GRY:  brak danych
  Radio:  nie
  Zestaw głośnomówiący wbudowany:  brak danych
  Słownik T9/iTAP:  tak
  Bluetooth:  nie
  Wi-Fi  brak danych
  Sync ML:  brak danych
  Funkcje głosowe:  brak danych
  Obsługa wiadomości:  tak
  Cyfrowy aparat foto:  nie
  Nagrywanie/odtwarzanie Video:  nie
  Obudowy wymienne:  brak danych
  Rodzaj  brak danych
  Polaczenia oczekujace:  brak danych
  Polaczenia konferencyjne:  brak danych
  Transmisja danych:  tak
  Port podczerwieni (IrDA)  nie
  Przekierowanie polaczen  brak danych
  Zawieszenie rozmów:  brak danych
  Dyktafon:  brak danych
  Wybieranie głosowe:  brak danych
  Data:  tak
  Kalendzarz:  tak
  Liczba dzwonków:  brak danych
  Podłączenie do komputera:  nie
  Call repeat:  brak danych
  Transmisja faxów:  tak
  Modem:  brak danych
  Any key answer:  brak danych
  Rok wprowadzenia na rynek:  brak danych
  Profile:  brak danych

Dostepne usługi na telefony marki Mitsubishi:
Opinie o telefonie Trium_Aria

Nick:

Host:

Opinia:

Powrót

Inne telefony marki Mitsubishi
Trium_Sirius - Trium_Mondo - Trium_M6A_Family - Trium_Geo-GPRS - Trium_Eclipse - Trium_Aura - Trium_Astral - Trium_Aria - M900 - M800 - M750 - M528 - M520 - M420i - M350 - M342i - M341i - M330 - M320 - m21i -



Weszlam do pokoju numer 315. Za biurkiem siedzial niemlody juz mezczyzna w cywilnym ubraniu. „Dlaczego on jest po cywilnemu? - myslalam. - Czy to dobrze, czy zle, ze on jest po cywilnemu...” Serce walilo mi jak oszalale, w gardle mialam sucho. Mezczyzna zza biurka patrzyl na mnie przenikliwie. - Dzien dobry... - odpowiedzial na moje powitanie. - Pani dzis rano otrzymala wezwanie, prawda? Prosze bardzo, moze pani usiadzie... Usiadlam sztywno na krzesle. Wyjal z szuflady jakies papiery, przejrzal je pobieznie. - Moze pani zechce podac mi swoje dane osobiste... Powiedzialam. W zdenerwowaniu podalam mu biezacy rok jako rok swojego urodzenia. - Pani jest bardzo przestraszona... niepotrzebnie! Chodzi mi tylko o kilka informacji... Nie moglam sie opanowac i czulam sama, jak dygoca mi usta. - Prosze sie uspokoic, doprawdy... w ten sposob nie bedzie pani mogla zebrac mysli. Bardzo zalezy mi na tym zeby odpowiadala mi pani rzeczowo i spokojnie. - Chwileczke, dobrze? - poprosilam. Kilka razy odetchnelam gleboko.- Jeszcze sekunde... ja sie zaraz pozbieram...- Prosze bardzo... moze ja zaczne mowic, a pytania i odpowiedzi zostawimy na pozniej? Przez ten czas pani sie bedzie zbierac! - - usmiechnal sie. - - Otoz, sprawa wyglada nastepujaco... - urwal i znowu popatrzyl na mnie badawczo. - Pani sie mnie boi, tak? Obawia sie pani, ze ja tu zatrzymamy, zalozymy kajdanki, wytoczymy sprawe? A ja juz mowilem, ze chodzi mi tylko o pare szczegolow. Zreszta... moze pani poczuje sie lepiej, jezeli i ja podam swoje personalia. Nazywam sie Ligota, pani zna mojego syna, prawda? Ja z kolei znam Marcina. Jestem jego kuratorem i zostalem nim na wlasna prosbe... Czy to wszystko chociaz w pewnym stopniu uspokaja pania? - W pewnym stopniu... - przyznalam silac sie na usmiech. - Nie mam najmniejszego obowiazku mowic pani o tych rzeczach, ale za wszelka cene chce, aby doszla pani do jakiej takiej rownowagi! - Dziekuje panu... - Czy pani wie o tym, ze wczoraj po poludniu Marcin wyszedl z domu i do tej pory nie powrocil? Po tych wszystkich informacjach, ktorych mi udzielil cichym, spokojnym tonem, to pytanie rzucil nieoczekiwanie ostro. W pierwszej chwili jego sens nie dotarl do mnie. - Slucham? Powtorzyl. Zrozumialam.- Nic nie wiem... - odparlam dretwo.- Wczoraj po poludniu wyszedl z domu nie zostawiajac zadnej wiadomosci. W tej chwili szukamy go i kazda informacja, ktora moglaby nam w tym pomoc, jest dla nas niezwykle istotna. Czy pani ma cos do powiedzenia? - Nie. - Nie? Wiec pytam dalej. Kiedy widziala pani Marcina po raz ostatni? - To bylo przed swietami... odprowadzil mnie na dworzec, kiedy wyjezdzalam do swojej babki. - Czy mam to traktowac jako pani przemyslana odpowiedz? - Oczywiscie! - Czy jest cos, co pani chce ukryc, ze rozpoczyna pani rozmowe ze mna od klamstwa? Kazde klamstwo nie tylko pogarsza sprawe Marcina, ale rowniez i pania stawia w kregu pewnych podejrzen... - Nie rozumiem pana... widzialam go ostatni raz na dworcu! - Widziala go pani po raz ostatni na boisku szkolnym- sprostowal. - Tak, slusznie! - przyznalam. - Ja zle rozumialam to pytanie! Ostatni raz rozmawialam z nim na dworcu, a ostatni raz widzialam go na boisku! - Teraz pani widzi, dlaczego zalezy mi na rzeczowych odpowiedziach. Kazda nie przemyslana moze jedynie wprowadzic mnie w blad. Czy pani ma jakies osobiste przypuszczenia, czy pani domysla sie, gdzie obecnie przebywac moze Marcin? - Nie. Nie mam pojecia... - Prosze przedstawic mi w ogolnym zarysie przebieg waszej znajomosci! Przedstawilam. Sluchal wszystkiego nie spuszczajac ze mnie wzroku. - Tak... wiec pani dowiedziala sie prawdy od swojego przyjaciela i wtedy... co pani wtedy zrobila? Dal mu powaznie reke do pocalowania I w skron ucalowawszy, uprzejmie pozdrowil; A choc przez wzglad na gosci niewiele z nim mowil, Widac bylo z lez, ktore wylotem kontusza Otarl predko, jak kochal pana Tadeusza. W slad gospodarza wszystko ze zniwa i z boru, I z lak, i z pastwisk razem wracalo do dworu. Tu owiec trzoda beczac w ulice sie tloczy I wznosi chmure pylu; dalej z wolna kroczy Stado cielic tyrolskich z mosieznymi dzwonki; Tam konie rzace leca ze skoszonej laki; Wszystko biezy ku studni, ktorej ramie z drzewa Raz wraz skrzypi i napoj w koryta rozlewa. Sedzia, choc utrudzony, chociaz w gronie gosci, Nie uchybil gospodarskiej, waznej powinnosci: Udal sie sam ku studni; najlepiej z wieczora Gospodarz widzi, w jakim stanie jest obora; Dozoru tego nigdy slugom nie poruczy.Bo Sedzia wie, ze oko panskie konia tuczy. Wojski z woznym Protazym ze swiecami w sieni Stali i rozprawiali, nieco poroznieni, Bo w niebytnosc Wojskiego Wozny po kryjomu Kazal stoly z wieczerza powynosic z domu I ustawic co predzej w posrodku zamczyska, Ktorego widne byly pod lasem zwaliska. Po coz te przenosiny? Pan Wojski sie krzywil I przepraszal Sedziego; Sedzia sie zadziwil, Lecz stalo sie; juz pozno i trudno zaradzic, Wolal gosci przeprosic i w pustki prowadzic. Po drodze Wozny ciagle Sedziemu tlumaczyl, Dlaczego urzadzenie panskie przeinaczyl: We dworze zadna izba nie ma obszernosci Dostatecznej dla tylu, tak szanownych gosci; W zamku sien wielka, jeszcze dobrze zachowana, Sklepienie cale - wprawdzie pekla jedna sciana, Okna bez szyb, lecz latem nic to nie zawadzi; Bliskosc piwnic wygodna sluzacej czeladzi. Tak mowiac, na Sedziego mrugal; widac z miny
Designed by NetCoder
hire
hire, hire
www.art.hire.com.pl
Pozycjonowanie

www.motofanshop.com
Dodatki ślubne
Dodatki ślubne
www.wyjdzzamnie.pl
Porost włosów
Twoje piękne włosy
www.pieknewlosy.info
drukarnia cyfrowa
Barwa - drukarnia cyfrowa
www.barwa.pl